Lubliniec - Ocalić od zapomnienia

enfrdeitptrues

Diabelski kamień w Olszynie

Pierwsze wzmianki o Olszynie pochodzą z XIII wieku. Była ponoć tętniącą życiem wioską. Jednak już w XVIII wieku kroniki podają, że to odizolowane od świata i niegościnne miejsce.

Tak o Olszynie pisał pod koniec XIX wieku ksiądz Karol Urban: "Olszyna, 16 km od Psar, znajduje się w pobliżu granicy rosyjsko-polskiej. Dzisiaj odcięta od wszelkiego ruchu i pozbawiona wszelkiej kultury, ale ta odległa wioska ma swoją historię. Wioska ta, ze swoją jałową ziemią, oferuje dziś jedynie zabójczy dla oczu „latający piasek”, a jednak tutaj kiedyś tętniło życie. Rozciągająca się od wschodu do zachodu nizinna kraina z bardzo niepozornym małym strumyczkiem , który przynosi niezbędną wilgoć sąsiadującym z nim łąkom, ale wysycha nawet po krótkiej suszy. Jednak, jak można zobaczyć na podstawie podstawowych danych Sądu Rejonowego w Lublińcu, obszar ten musiał być żyzną ziemią, a Baechlein(potok Olszynka) niemałym strumykiem zasilającym kilka dużych stawów rybnych. Ponadto sąsiednie lasy dostarczały wiele dzikich zwierząt."

W XVII wieku miejscowość należała do Fryderyka von Szymańskiego. W kolejnych latach często zmieniała właścicieli, byli nimi: Anna-Elżbieta von Priselwic, Anna-Helena von Paczyński, Zofia von Kalkruth, Franciszek von Grotowski. Ten ostatni w 1780r. sprzedał Olszynę panu na Koszęcinie - Karolowi Henrykowi von Sobkowi. Od 1804r. r aż do 1945r. właścicielami tej ziemi - była rodzina Hohenlohe.

Na piaszczystym pagórku, w pobliżu prawego brzegu rzeczki Olszyna prawdopodobnie od XVII wieku stała murowana, ceglana ewangelicka krypta wzorowana na kaplicę z dzwonnicą poświęcona św. Janowi, w której do 1732r. chowano kolejnych właścicieli Olszyny. Teren wokół kaplicy był aż do drugiej połowy XVIII wieku miejscem pochówku dla zmarłych mieszkańców wioski.

Niestety ze względu na zły stan kaplicy w 1873r. postanowiono ją rozebrać. Kamienie i cegły z krypty użyto do wznoszenia okazałych budynków we wsi, zaś dzwon umieszczono 200 kroków na południe między dwoma stawami rybnymi jako stawa [znak sygnalizacyjny] i używano go jako dzwonek. Miejsce, w której znajdowała się kaplica powoli zaczęło zarastać, zaś wokół niej zaczęły powstawać legendy. Według jednej z nich, pewnego razu podczas czerwcowej pełni księżyca, w cieniu wieżyczki kaplicy swój skarb zakopali rabusie klasztoru Jasnogórskiego w Częstochowie. Szybko zostali jednak złapani i skazani na dożywotnie więzienie. Kara była tak surowa, ponieważ nie wyjawili miejsca ukrycia zrabowanych przedmiotów. Jednak w celi, jeden ze skazańców wyjawił go swemu współwięźniowi, który niebawem wychodził na wolność. Odtąd otoczenie nie tylko tej, lecz i innych kapliczek w okolicy stało się obiektem poszukiwaczy, którzy nie tylko szukali ukrytego skarbu, ale zaczęli także plądrować krypty grobowe.


Głaz w Olszynie rok 1911

Dlatego zimą 1910r. na prośbę ówczesnego nadleśniczego Mehnera, książę Karol Gotfryd Hohenlohe-Ingelfingen (właściciel tych ziem) polecił skonstruować specjalne sanie ciągnięte przez 6 par koni, na których spod Sadowa starano się przetransportowano głaz narzutowy, celem przykrycia nim wejścia do krypty kaplicy. Niestety nagła odwilż spowodowała, że jego transport stał się niemożliwy. Udało się dowieść go tylko do Hadry. Dopiero kolejnej zimy - 1911r. przetransportowano go na olszyńskie wzgórze i ustawiono w miejscu w którym stoi po dziś dzień. Wokół niego ułożono także w formie okręgu 6 mniejszych kamieni. Istnieje także wersja mówiąca, że kamień pochodził z Cieszowej lub z Hadry.


Diabelski głaz w Olszynie - 2020r.

Całkiem możliwe, że księcia Karola wspomagał w tym przedsięwzięciu -  proboszcz Sadowa, ksiądz Karol Urban (1864-1923). Był on bowiem nie tylko gorliwym duszpasterzem, ale także historyk i kronikarzem parafii Sadowskiej i ziemi lublinieckiej. Od 1899r. opiekował się kościołem p.w. Wniebowzięcia N.M.P w Olszynie, gdzie odprawiał dwie msze św. w miesiącu, co drugą niedzielę. Ksiądz Urban znany był także z zamiłowania do opieki nad pozostałościami historycznymi tej ziemi. W 1907r. kupił starą bożnicę w Cieszowej z zamiarem uratowania jej od zagłady(co niestety mu się nie udało, gdyż budynek ten rozebrano - 4 lata później w 1911r).


Synagoga w Cieszowej w latach 1907-1911 własność księdza Urbana

Przy plebani, w ogrodzie gromadził znalezione przez siebie głazy narzutowe. Jeden z nich (przywieziony z Wierzbia) - wykorzystał do stworzenia pomnika/obelisku bohaterowi wojen napoleońskich - Ferdynanda von Schilla (który dorastał w Sadowie).


Ksiądz Karol Urban - po prawej i "Kamień Schila"

I znów mijały lata, a wokół głazu, tak jak wcześniej wokół kaplicy narosły legendy. Jedna z nich opowiada o zakładzie księdza z diabłem o duszę. Ksiądz miał odprawić mszę szybciej niż diabeł przeniesie kamień z Góry Świętej Anny na Jasną Górę. Ksiądz przechytrzył diabła i wygrał zakład, a zdenerwowany diabeł porzucił kamień. Na kamieniu widać jeszcze ślady łańcuchów. Ponoć co noc diabeł bierze swoje łańcuchy i próbuje znów dotrzeć z kamieniem do pobliskiego kościoła, ale nigdy mu się to nie udaje.


Głaz w Olszynie w 1921r.
zdjęcie wykonane przez żołnierza francuskiego podczas Plebiscytu

Inna głosi: że proboszcz Sadowa zmierzał przetransportować kamieńna Jasną Górę. Gdy jednak transport dotarł z wielkim trudem do Olszyny, stała się rzecz nadzwyczajna. Jakaś tajemnicza moc sprawiła, że sanie zatrzymały się nagle. Woły poprzerywały postronki i wszelkie próby ruszenia głazu z miejsca okazały się daremne. Zatem z konieczności wyładowano głaz w tym miejscu, w którym znajduje się obecnie. Powiadano, że to chyba diabeł zatrzymał swoją piekielną mocą ów transport.

Jak łatwo zauważyć raz po raz w legendach i podaniach pojawia się diabeł. Toteż od wielu lat kamień w Olszynie zwany jest Diabelskim kamieniem.

Na podstawie:
Ziemia Lubliniecka nr 3/4 2007r. "O diabelskim kamieniu" - Damian Gołąbek
https://sztetl.org.pl/
https://www.polskaniezwykla.pl
Olszyna – rys historyczny, dzieje oświaty, życie parafialne, Jan Myrcik, 1998
Ochrona Przyrody. Organ Państwowej Komisji Ochrony Przyrody, 1924, Zeszyt 4
Oberschlesien im Bild, 1934, nr 24
Wikipedia

Zdjęcia:
FotoPolska
Oberschlesien im Bild, 1934, nr 24
Bartek Zbączyniak